Strona Główna : Newsy : Biografia : Dyskografia : Zespół : Zdjęcia
Downloads : MP3 : Video : Management : Koncerty : Linki
Necropolis
Necropolis


 «Thrash'em All 3/1990

Wszechobecna śmierć

Rok 1989 można uznać za wielki come back olsztyńskiego VADERA. Po dość cienkim okresie twórczości spowodowanymi ciągłymi poszukiwaniami składu i normalnych warunków pracy, usłyszeliśmy pierwsze oficjalne demo"Necrolust" (marzec'89). W potoku nowocześnie oprawionych thrashowych propozycji czołówki z Metal Mind Productions oraz podziemnego łomotu, twórczość Vadera jest ostatnią w krajutwierdzą black metalu. Wierni wszechobecnej śmierci (teksty) oraz opętani korzeniami Slayera (muzyka) są jedną z ciekawiej zapowiadających się na Starym Kontynencie grup spod znaku DEATH TRASH! VADER tworzą: Docent (perkusja), Jackie (bas) i Peter (gitara, voc.), z którym przeprowadziłem poniższy wywiad.

-Ile lat tułasz się po ciemnym zakątkach rodzimego podziemia?


Od 1984 roku, a z VADEREM od 1986...

-Jak wspominasz tamte czasy?

Było bardzo ciężko. Dzisiaj znajduję na głowie siwe włosy. Sam się dziwię, że jeszcze nie zwariowałem-ciągłe problemy, kłopoty z próbami. Wiadomo iż czasy nie sprzyjały długowłosym! Przez zespół przewinęło się wówczas około 20 osób, aż powstał 5 osobowy VADER, który pojechał na I Metalmanię.

-Wasz występ w Katowicach był wielkim zaskoczeniem dla wszystkich. Otworzyliście pierwsze karty waszej kariery?

Byliśmy bardzo zadowoleni i zaskoczeni takim przyjęciem. Jednak sukces ten nie przyszedł łatwo. Został on poparty ciężką pracą i długimi przygotowaniami. Szkoda tylko, że nikt prócz fanów nie zwróciłna nas uwagi. Mimo, że były to pierwsze kroki nazwa poszła w Polskę.

-Jednak słuch o was zaginął?

Po Metalmanii doszło do zmian personalnych, a wkońcu do rozpadu kapeli. Odszedł wokalista i gitarzysta Vika, a my nie mogliśmy znaleźć sali na próby. Zwiedziliśmy wszystkie piwnicy i garaże w Olsztynie-bez skutku. Nikt nam nie chciał pomóc. Brak zrozumienia zrekompensował nam za to wynik plebiscytu na najlepszy zespół metalowy'86. Zajęliśmy czwarte miejsce za takimi bonzami, jak TURBO, KAT i KREON. Fakt ten bardzo umocnił wiarę, że VADER przetrwa!

-Przetrwaliście do dzisiaj-jak to możliwe, że nadal posiadacie taką popularność wśród fanów?

Jesteśmy jednymi z nich. Gramy dla nich i bardzo się z tego cieszymy. Jest to nasz sens życia. Chcemy się jednoczyć z maniakami (oni często żądają takiego określenia) i wspólnie się bawić. Bardzo ich za to kochamy.

-Wróćmy jednak do tamtego okresu. Myślę, że główną przyczyną niechęci oficjeli do zespołu był "czarny" image!?

Możliwe... Po Jarocinie wiele złego działo się na podziemnej scenie black deaththrash. Nieporozumienia spowodowane niewiedzą "odpowiednich organów" powodowały wiele nieprzyjemnych incydentów. Dochodziło do wezwań na posterunki milicji, a przesłuchiwania członków zespołów metalowych stały się czymś normalnym. Szczególnie tępiono nas w olsztyńskiem, gdzie dochodziło nawet do egzorcyzmów z ambon lokalnych kościołów. Istniała "czarna lista" zespołów tzw. Młodzieżowych, na której znalazł się również VADER. Był to wielki szok i frustracja dla Bogu winnych chłopaków!

-Jak to było z Wami?

Byłem kilkakrotnie wzywany przez MO i przepytywany. Twierdzili, że jestem satanistą, bo ktoś życzliwy podrzucił im nasze stuffy ze znanymi rysunkami obrazującymi teksty zespołu. Oskarżyli mnie o nawoływanie do przemocy-bezsens i głupota! Nie docierało do nich, że jestem muzykiem... Owszem interesuję się problemami śmierci, religiami, ale nie znaczy, że morduję dzieci! Wręcz przeciwnie, uczę je na dobrych i mądrych ludzi.

-? ? ? ? ? ? ? ? ? ?

Studiuję w Szkole Pedagogicznej i miałem w tym roku praktykę w jednej z olsztyńskich szkół podstawowych. Nawiązałem z dzieciakami szybciej kontakt, niż moi koledzy. Myślę, że mój wygląd (obowiązkowo dżinsy i oryginalny t-shirt) wywołał w śród nich zaufanie i zainteresowanie. Również moi profesorowie nie mieli żadnych zastrzeżeń.

-Dlaczego wybrałeś właśnie black jako gatunek twoich tekstów?

Wydaję mi się, że ta tematyka najbardziej pasuje do naszej muzyki. Wykorzystując klimat tekstów można wyrazić wszystko co się myśli. Te środki wyrazu są bardzo komunikatywne i chyba odpowiednie. Nie są to teksty głupie i nie jest to coś łatwego. Staram się pisać tak, by słuchacz musiał się nad nimi zastanowić. Zależy mi by nie przeszedł obok nich obojętnie. Chciałbym, aby opętały jego duszę i zatrzymały choć przez chwilę.

-Dlaczego piszesz o śmierci?

Śmierć jest wszechobecna i nie można o niej zapominać. Jest to temat bardzo poważnytak samo jak polityka.

-Myślisz, że dzisiaj teksty o śmierci tak samo ekscytują słuchaczy, jak kiedyś?

Black to nie są teksty o obrzędach. To teksty mówiące o przemocy, bólu, strachu, cierpieniu, słowem o tym co stworzyła cywilizacja i człowiek. Przecież seks, morderstwo i sztuka to charakterystyczne cechy człowieczeństwa. Ludzie nie powinni walczyć ze sobą lecz współżyć. Nie powinni doprowadzać do zagłady! Klimat tekstów black zawsze będzie miał swoich zwolenników. Jest to sposób życia, widzenia obecnego świata. To nie jest moda, jak twierdzi większość-to bardzo jasny i prosty środek przedstawiania zła i jego skutków.

-Czy można porównać VADER z 1986 roku do dzisiejszego?

Absolutnie NIE! Na początku graliśmy coś zupełnie innego, mimo że już wtedy chcieliśmy być ekstremalni. Zmienił się skład, podejście do grania i sama muzyka. Gramy brutalniej niż kiedykolwiek-to jest VADER. Jak długo trwała budowa obecnego składu? Do sierpnia tego roku. Wówczas doszedł do nas basista Jackie. W tym składzie czujemy się bardzo dobrze i wspólnie powinniśmy coś zdziałać. Niemniej rozglądam się jeszcze za drugim gitarzystą, lecz jak na razie nikogo odpowiedniego nie spotkałem...

-Kto tworzy obecnie zespół?

Docent gra na perkusji, jak wiesz, nie tylko z nami. Terminuje również w SLASHING DEATH i pomaga młodej kapeli UNBORN. Gra gdzie się da i dobrze, ponieważ do niedawna mieliśmy kłopoty z próbami, a on wciąż był na "bieżąco". Docent słucha dużo deaththrash, lubi SLAYER, KREATOR oraz punk rock. Jackie obok kapel "rzeźnickich" uwielbia RUSH i PINK FLOYD. Jest maniakiem filmów grozy, jak zresztą my wszyscy. Tworzymy chyba dość specyficzną i rozumiejącą się grupę. Wszyscy jesteśmy maniakami na punkcie naszej muzyki. To nas bardzo łączy!


-Tkwisz w podziemiu od 5 lat, wydałeś dwie kasety, zagrałeś mnóstwo koncertów, jesteś popularny również na Zachodzie (oczywiście w podziemiu). Czujesz się usatysfakcjonowany?

Wiadomo, że nie! Chciałbym dotrzeć do jak największej rzeszy fanów. Dla nas najważniejsza jest widownia. Na naszą muzykę (deaththrash) panuje ogromny głód. Co zresztą widać na koncertach. Polskę odwiedza niewiele dobrych zespołów spod tego znaku. Nasi fani są żądni totalnej śmierci, zgnilizny i chaosu. Są spragnieni kąpieli we krwi płynącej w naszej muzyce. Dlatego chciałbym żyć i grać, cieszyć się i cieszyć innych, sam się bać i straszyć innych, "zabijać siebie i innych!".

-Twoja determinacja w dążeniu do sukcesu jest znana w całym karaju. Czy to prawda, że sprzedałeś wszystko, by kupić gitarę?

Tak! Mam jedynie pożyczonego walkmana. Wszystkie pieniądze idą na sprzęt. Sprzedałem wszystko by kupić dobrą gitarę-doceniam urok jej normalności możliwości swobody w obcowaniu z nią. Porównując poprzednie wiosło do tego, to tak jakbym trzymał w objęciach kobietę, a poprzednio manekina! Moja gitara sama gra, niemal fruwa, ja jej tylko pomagam.

-Cóż to za cudo?!

Nie jest to ani Kramer, ani B.C. Rich-to Vivan. Ponieważ basista gra również na wiośle tej firmy, można rzec, iż jesteśmy zespołem reklamującym Vivan. Chociaż jak dotąd nikt nam za to nie zapłacił (śmiech).

-Gdybym był milionerem wystawiłbym tobie pomnik "Za wole i walkę o thrash"!

Czas pomników już chyba minął...

-Jednak tobie bym go jeszcze wystawił...Powiedz coś o sobie?

Cóż najważniejszy dla mnie jest kontakt z ludźmi. Jestem już cieleśnie stary (24 lata), ale duchowo czuję się nadal 17-latkiem! Dziwię się tym wszystkim, którzy w wieku 25 lat idą na muzyczną emeryturę. Są bardzo biedni.

-A może po prostu zabrakło im sił?...

Właściwie masz rację, chociaż moje życie to muzyka i tak pozostanie do konca! Nie wyobrażam sobie wstającego co niedziela o 7 rano i idącego do kościoła , po to, by być "porządnym" obywatelem. Staram się być człowiekiem, a nie marionetką. Jak już wspominałem będę w przyszłości nauczycielem biologii-też niezłe zajęcie, chociaż nie tak pociągające, jak gitara.

-Czy myślałeś o jej porzuceniu?

Nigdy! To tak jakbym myślał o samobójstwie! Jest to niemożliwe. Porzucić można szkołę, dziewczynę, żonę, dzieci, ale nie gitarę! Chyba, że mi ręce odmówią posłuszeństwa... Jednak podejrzewam, iż wymyśliłbym wówczas jakiś inny sposób gry, choćby nogami (śmiech).

-Jak wytłumaczysz tak wielką popularność zespołu-nie jesteście rekordzistami w wydawaniu płyt, nie występujecie w telewizji, w radiu?...

Popularność?! Może dlatego, że gramy brutalnie i trafiliśmy w gusta naszych odjazdowców-thrashers. Może oni tak samo widzą świat, jak my? Cały czas jesteśmy razem, jesteśmy jednym ciałem, które walczy o te same ideały! Być może dlatego nas szanują i mówią o nas? O mass-mediach mamy wszyscy wyrobione odpowiednie zdanie...

-To, co mówisz potwierdził koncert w Ciechanowie na S'thrash'ydle-jeden z najlepszych, jakie widziałem na polskiej scenie thrashmetalowej. Czy przygotowywaliście się do niego w sposób specjalny, czy też VADER dorósł do tego, by zagrać wreszcie profesjonalny koncert?

Te specjalne przygotowywania wyglądały następująco: 3 próby "na sucho" w domu mojej dziewczyny i wyjazd na koncert... Profesjonalizm to przede wszystkim zarabianie pieniędzy. Nigdy o nich nie myśleliśmy. Naszym głównym celem jest kontakt z ludźmi, obcowanie z nimi poprzez koncerty. To nas najbardziej pociąga i interesuje. Niemniej, gdyby udało się przy okazji zarobić, byłbym bardzo szczęśliwy.

-Nie dostaliście za koncert w Ciechanowie pieniędzy, co nie przeszkodziło Wam, by pokazać na czym polega prawdziwy thrash-show...

Scena jest najważniejsza. Dziwię się gitarzystom, którzy bacznie obserwują gryfy swoich gitar bojąc się pomyłki. Thrash jest muzyką czarnej duszy i czarnego serca, koncert jest spotkaniem, jedną wspólną rzeźnią-kąpielą we krwi, z której wychodzi się na czworaka lub można w ogóle nie wyjść! Nie zdziwię się, gdy na którymś z koncertów spadnie mi głowa z karku. Ja nad tym nie panuję. Gdy wchodzę na scenę i uderzam w struny, jestem kimś zupełnie innym. Moi rodzice obejrzeli kiedyś nasz koncert i nie wierzyli, iż tam grałem. Znają mnie od innej strony. Jednak tak musi być!

-Jak byś określił obecną muzykę VADERA? Nadal jesteście pod wpływem SLAYERA, chociaż już w nieco innym wymiarze...

Jest to brutalny thrash. Wiercące mózgi solówki, miażdżące brzmienie, eksplodujące uderzenia, paraliżujący wokal-to jest właśnie VADER. SLAYER jako pierwsi zaczęli grać w pewien charakterystyczny sposób-płynąca praca gitar, nie jak w METALLICE, gdzie gitary zacinają, rwą się. Podstawowa rzecz to dużo wibratora, mistrzowskie partie solowe-nie sposób się od tego wyzwolić! Każdy zespół będzie kojarzony z nimi. Nie można się ich pozbyć. Szukanie nowych form wyrazu, jak progressive, jazz czy techno to rzecz bezsensowna. Nie jest to już THRASH!

-Właśnie thrash, o którym mówisz, można usłyszeć na waszym ostatnim demo "Necrolust".

Jest to nasze pierwsze oficjalne demo. Poprzednie, wydane w 1986 roku, było jedynie informacją o zespole i pomogło nam w wyjściu na zewnątrz, przynajmniej na Zachodzie. Do dzisiaj piszą do nas ziny i kapele z podziemia, z propozycją wymiany kaset lub jej kupna. Sam przyznasz, że materiał z "Live In Decay" wyprzedzał wszystko , co działo się wówczas w Polsce? Wszyscy dziwili się, że gdzieś w dalekiej "wsi Europy" istnieje zespól tak dobry, jak VADER i nikt o nich nic nie wie? Dziwili się, że nie nagraliśmy jeszcze płyty, ale niestety nie znali realiów naszego beznadziejnego życia. Mieliście okazje nagrać płytę dla jednej z niezależnych wytwórni brytyjskich? Chciałbym, aby coś z tego wyszło, ale jak sam wiesz jest to rzecz bardzo trudna. Jakiś człowiek z Wielkiej Brytanii, który zajmuje się wydawaniem niezależnych składanek, wyszedł z propozycją wydania wspólnej płyty z jakąś z tamtejszych grup. Jednak z przyczyn technicznych nie dojdzie prawdopodobnie do sfinalizowania tej sprawy...

-Kto wywarł największy wpływ na muzykę zespołu?

Przełomowymi grupami, których muzyka najbardziej napiętnowała naszą są SLAYER, SEPULTURA, MORBID ANGEL, DARK ANGEL, INCUBUS, NAPALM DEATH...

-Wspominałeś coś o JUDAS PRIEST?

O! JUDAS byli moimi pierwszymi idolami-to zespół od którego zacząłem swoją edukację metalową. Szanuję BLACK SABBATH, a ostatnio chodzi mi po głowie ostatnia płyta KATE BUSH. Kocham ją i jej głos.

-Który z gitarzystów mógłby zostać Twoim profesorem?

Na pewno dwójka "Zabójców" Hanemann i King. Zaczęli wprowadzać na dużą skalę to, co zapoczątkował Jimi Hendrix. Stworzyli niedościgniony styl gry, istną rozmowę gitar, w której liczy się również nowa technika wydobywania dźwięków. W ich rękach gitary są, jak żywe-mówią, szepczą i krzyczą. Wibrator czyni z dźwięków ściany sprzężeń i efektów. Ja to uwielbiam i jestem zakochany w takiej grze. Najlepszym gitarzystą jest jednak Steve Vai, który mimo, że nie ma wiele wspólnego z thrashem, jest dla mnie niedoścignionym wzorem.

-Zejdźmy na ziemię. VADER jest jednym z nielicznych pionierów metalowego podziemia, którzy nadal grają. Narodziło się wiele nowych, ciekawych zespołów. Kto według Ciebie jest najmocniejszą grupą "na dole" i "na powierzchni"?

Wszyscy są dobrze w tym, co robią. Zbyt słabo znam polskie kapele, a te z Metal Mind Productions w podziemiu są zupełnie nie znane! Myślę, że obecnie oni są raczej underground. Z naszych okolic bardzo ciekawie zapowiadają się SLASHING DEATH, SLAUGHTER, ARMIA...Wymieniłem jedynie te, które mieszczą się w naszym gatunku czyli death thrash. W Polsce gra mnóstwo dobrych zespołów, jednak wrzucanie ich do jednego worka jest niemożliwe. Są one tak różnie stylistycznie. Polska to holocaustz wieloma wspaniałymi muzykami. To nie prawda, że istnieje kult Zachodu. Nie kochajmy ich tylko dlatego, że nie leży nam nasz kraj! Polskie podziemie rządzi-co nie jest tylko moją opinią.

-Metalmania tuż, tuż. W zeszłym roku otarliście się o nią...

Oj, mocno się zdziwilismy zakwalifikowaniem na przesłuchania. Monopol Metal Mind Productions jest znany, stąd z niedowierzaniem przyjęliśmy zaproszenie do "Leśniczówki". Było to dziwne, że zespół z północy załapał się. Mimo to czuliśmy, iż nie jest to szczyt szczęścia. 16 godzin drogi na własny koszt, później prawie 2-godzinne poszukiwania ukrytej w lesie "Leśniczówki", do tego śnieg, zimno i zmęczenie. Gdy wreszcie dotarliśmy, przywitał nas bałagan i mnóstwo ludzi. Nie było możliwości napić się nawet herbaty! Zagraliśmy niemal z marszu i myślę, że zupełnie dobrze.

-Werdykt był jednak dla Was niepomyślny!

Ludziom nasz krótki występ na pewno się spodobał. Reakcja na nowe propozycje wskazywała, że VADER powinien przejść dalej. Jednak nie oni o tym decydowali. Jest to przykre i mam wrażenie, że nie długo się to skończy. Żal mi tych młodych zespołów, którym odbiera się już na początku iskrę nadziei.

-Czy w tym roku znów będziecie walczyć?

Czy VADER może się poddać!? Mam nadzieję, że zmieni się podejście decydentów i wezmą pod uwagę również werdykt ludzi. To przecież dla nich gramy, a organizatorom powinno na nich zależeć. Przecież ci sami maniacy przyjeżdżają później na koncerty wybranych przez siebie zespołów. Nie zdziwiłbym się, gdyby kiedyś nikt na taki koncert nie przyjechał tylko dlatego, że nie chciał po raz kolejny oglądać tych samych grup.

-Przez długi okres VADER kojarzono z Marcinem Wawrzyńczakiem?

Współpracujemy z nim nadal. Marcin to totalny maniak i zwolennik muzyki death black thrash. Zrobił dużo dobrej roboty dla polskiego podziemia. Pokazał, że w Polsce Ludowej oprócz TSA i KAT istnieją jeszcze inne zespoły. Jest to bardzo fajny kumpel.

-Gdybyś miał do wyboru support znanego zespołu, z kimś chciałbyś zagrać i dlaczego?

mmm... Byłby to na pewno SLAYER, chociaż bałbym się bardzo tego koncertu. Oni mają już nawet swoich wyznawców! Niemniej byłoby to duże przeżycie. Myślę, że doszlibyśmy z nimi do porozumienia-przecież również piją piwo (śmiech) Twój zespól gwiazd, oczywiście z Wiwczarkiem jako jednym z gitarzystów? Nie wyobrażam sobie zespołu gwiazd, w ogóle nie lubię tego określenia. Nienawidzę gwiazd.

-Dobrze. Gdybyś miał zagrać koncert z dowolnymi muzykami ze świata i dostałbyś cztery zaproszenia dla nich. Kto byłby adresatem?

Na wokal wziąłbym Roba Halforda z JUDAS PRIEST, którego cenię od dawna i uważam za jednego z lepszych wokalistów. W rezerwie pozostawiłbym Toma Arayę , pod warunkiem, że nie śpiewałby, jak na "South of Heaven". Miejsce gitarzysty zaproponowałbym Jeffowi Hanemannowi-znakomity muzyk. Basistą byłby na pewno Lemmy z MOTORHEAD-to fajny gość, wesoły i dobry basista. Perkusistą zostałby Hoglan z DARK ANGEL-taki gruby i wielki facet.

-Jak myślisz, co wyszłoby z takiego zestawienia?

Myślę, że totalny rock'and'roll z przytupem! (śmiech)...

-Plany zespołu?

Jak najwięcej koncertów. To najbardziej lubimy. Koncerty nas uczą i przygotowują do tego co nazywa się "profesjonalizmem". Pod koniec roku nagrywamy drugie demo. Będą to cztery utwory utrzymane w klimacie brutalnego death thrash-ciężkie, lepiej przygotowane i nagrane. Znajdą się na nim na pewno "Chaos", "Vicious Circle", "Death Like Carrion" (nieco starszy utwór) i jakiś najświeższy kawałek.

-Czy chcesz...

Taaaak! Oczywiście, że chcę coś przekazać czytelnikom THRASH'EM ALL! (śmiech) Czytajcie go-czcijcie polskie totalne podziemie. Oczekujcie kolejnego ataku VADERA. Nadejdzie z blaskiem zachodzącego słońca!!!

Rozmawiał: Mariusz Kmiołek

[powrót]
 
Strona Główna : Newsy : Biografia : Dyskografia : Zespół : Zdjęcia : Downloads : MP3 : Video : Management : Koncerty : Linki