Strona Główna : Newsy : Biografia : Dyskografia : Zespół : Zdjęcia
Downloads : MP3 : Video : Management : Koncerty : Linki
Necropolis
Necropolis


 «
Thrash'em All 1/1992

-W ilu egzemplarzach sprzedała się do tej pory kaseta "Morbid Reich"?

Pierwszy naklad ponad 4000 egzemplarzy rozszeł się bardzo szybko, zaistnial więc konieczność dodrukowania(???) kolejnych ilości. Jeszcze w tej chwili sprzedajemy wcale nie pojedyncze egzemplarze. Myśle, że ogólnie poszło ich ponad 5000 sztuk.

-A co za granica?

Mamy ośrodki szczególnego zainteresowania zespołem jak Kalifornia czy Holandia gdzie sprzedaliśmy po ponad 400 sztuk plus dodatkowe kilka setek w reszcie świata. Nie znam dokladnych liczb, tym zajmuje sie Mariusz, ale na pewno jest to około tysiąca sprzedanych taśm.

-"Morbid Reich" stanowi wydarzenie na rynku polskim, również ze wzgledu na formę edytorską. Kaseta została wydana niezwykle starannie pod każdym względem, zarówno muzycznym jak i graficznym. Co możesz na ten temat powiedziec?

Cały "Morbid Reich" zawdzieczamy Mariuszowi z Thrash'Em All, obecnie naszemu managerowi. On sponsorował nagranie, postarał sie o profesjonalne wydanie i naprawdę szeroką promocję. Było to chyba pierwsze wydanie kasety w ten sposób w naszym kraju, co może miedzy innymi przyczyniło się do takiego jej sukcesu. Niewiele osob wie, że projekt okładki został wykonany przez studenta Akademi Sztuk Pieknych w Monachium - Roberta Ganczarskiego. Robert wykonał ją zainspirowany naszą muzyką i podobnie jak w przypadku muzyki, jej odbiór jest całkowicie uzależniony od wyobraźni. Każdy może dostrzec na niej coś innego, życie, śmierć, cząstkę nas samych. Tak samo jak w muzyce chodzi tutaj o to, aby nie tworzyć żadnych sztywnych nawiasów, dać duże pole do popisu wyobraźni i zostawić jej skutecznie szeroki margines.

-Już od samego początku, czyli od jesieni 1990 roku, kiedy kaseta była dostępna w sprzedaży, towarzyszyła jej zakrojona na szeroką skalę kampania reklamowo-promocyjna w sklad której wchodziła sprzedaż plakatów, koszulek, znaczków, rozsylanie pod każdy możliwy adres olbrzymich ilości flyerów oraz duża ilość koncertów.

Tak, uważam, ze jest to bardzo ważne. Nie wiem dlaczego u nas w Polsce promocja jest traktowana bardzo po macoszemu i mało zepołów zwraca na nia uwagę. W pewnym sensie jest to podstawa istnienia każdej grupy na rynku, jeśli oczywiście w ogóle chce ona tam zaistnieć. Muzyka jest oczywiście najważniejsza, ale trzeba ją podać w odpowiedniej oprawie, zainteresować ludzi. Sprawdza się to szczególnie na Zachodzie, gdzie był to w zasadzie debiut Vader. Takie przyjęcie jakiego doznaliśmy było czymś niesamowitym! W dużej mierze właśnie dzięki reklamie.

-Przyjęcie na zachodzie. Jak to dokładnie było? O kontrakcie porozmawiamy później, teraz cala reszta?

Szczerze mówiąc, byłem bardzo mile zaskoczony naszą recepcja na zachodzie i pochlebnymi recenzjami kasety, która bądź co badź, jest ciągle jeszcze bardziej demo niż oficjalna. Była ona przeznaczona przede wszystkim dla producentow i miała nam zapewnić kontrakt z jakąś wytwórnią. Zadanie to spelniła i dodatkowo, nie waham się użyć tego słowa, zyskaliśmy popularność na zachodzie, w pewnych kręgach nawet dużą już po tej kasecie. Faktem jest, że nazwa krazyła po świecie od czasów "Necrolust" w 1989, ale "Morbid Reich" był absolutnym przełomem i zaskoczeniem pod każdym względem. Wiele osób nie chciało wierzyć, że jesteśmy z Polski. Pochlebne recenzje ukazały się nie tylko w dużej liczbie zinów, ale rownież w dużych magazynach jak Metal Hammer, Aardschock, Metal Forces. Były one naprawdę dobre! Jeśli dla przykladu Mikie Exley z ostatniego z wymienionych pisze o Docencie zwracając się do ex perkusisty Napalm Death: "Mick! Uważaj na nastepców. Oni już są za twoimi plecami..." Na pewno są to wszystko dobre fundamenty pod wydanie płyty.

-Muzyka na drodze od "Necrolust" do "Morbid Reich" nieco się zmieniła. Na czym te zmiany polegają?

Nie jest to napewno nic radykalnego, jest to bardziej kwestia ewolucji, umiejętności technicznych, brzmienia. Troszeczkę lepszego przygotowania niż przed nagraniem "Necrolust". Tamta kaseta była nagrywana krótko po przyjściu do zespołu Docenta, ktory budowal dopiero swój styl. Przed nagraniem "Morbid Reich" pracował bardzo cieżko, nauczył się kilku nowych rzeczy. Wypracował kilka charakterystycznych tylko dla niego zagrań. Chociaż szczerze mówiąc nie pokazał jeszcze swoich pełnych możliwości. Jeśli powiem, że jakieś 60%, to na pewno nie przesadzę! Przed nagraniem taśmy prawie nie sypiał i calą ścieżkę bębnów musiał nagrać praktycznie w ciągu kilku godzin. Sama sesja nie była też długa, gdybyśmy mieli większe możliwości, na pewno calość zabrzmiałaby znacznie lepiej. Zdaję sobie sprawe z tego, że nie jest to produkcja idealna, nawet jak na standard demo. Muzycznie staliśmy się może jeszcze brutalniejsi, szybsi, zmieniliśmy nieco koncepcję utworów. Nie są one wyłącznie bite w rytmie slayerowskim, jest trochę zmian tęmpa, więcej pracy obydwu taktów. Myślę, że material jest ciekawszy, bardziej urozmaicony. Większość tekstów, które fenomenalnie pasują do naszej muzyki, napisał tym razem Adrian z Deathronera.

-Koncert w ramach "Strash'ydla 1991" był pierwszym podczas którego pojawiliście się jako kwartet. W końcu dolączył upragniony, drugi gitarzysta, którego zawsze tak brakowało podczas występów na żywo!?

Tak i jestem bardziej niż zadowolony, że mamy wreszcie tego człowieka. W czym był problem - jak wiadomo ludzi grających na gitarze jest wielu, nawet tych bardzo dobrych. Chodzilo nam jednak o to, aby znaleźć kogoś o podobnych pogladach i spojrzeniu na muzykę i życie. Kogos kto żyłby tym absolutnie. No i znaleźliśmy takiego. Jest nim Chomik, czy jak kto woli China, człowiek o bardzo krótkim stażu gry na gitarze, ale bardzo zdolny. Praca z nim to prawdziwa przyjemność. Robimy material płynnie, bez żadnych wiekszych problemów. Sam też pracuję nad swoją techniką. Poza tym jest rewelacyjny na scenie i jest wspaniałym przyjacielem. No i przesiąknięty jest brutalnym death metalem.

-Jest to nowy człowiek w zespole. Jednak o wiele bardziej sensacyjną wiadomością dla wielu okaze się zmiana jednego z pozostalych trzech członków Vader. Nie wszyscy chcieli wierzyć...

Coż, nie było to przyjemne. Cała sprawa miała bardziej podloże osobiste niż muzyczne, chociaż jeśli chodzi o gre, Jackie też bardzo się zaniedbal. W zespole zaczęły powstawać drobne konflikty, które wpływały bardzo ujemnie na atmosferę. Potrzebne było radykalne rozwiązanie, szczególnie w tych ważnych dla nas chwilach. Nowego ducha do zespołu wniosł Berial, nasz obecny basista. Jednocześnie gra on w swoim zespole Betrayer. Dopiero teraz Vader jest rzeczywiście skonsolidowanym i całkowicie poświęconym tworzeniu muzyki, do czego potrzebny jest konfort psychiczny.

-Mamy wiec nowy sklad: Peter (voc, gitara), China (gitara), Berial (bass), i Doc (perkusja). Następna sensacyjną wiadomością bedzie podpisany kontrakt z...

Earache Records! Jak powiedziałem wcześniej przez takie a nie inne wydanie kasety, zależalo nam na przyciągnięciu uwagi jakiejś wytwórni płytowej. Propozycji przyszło kilka i to naprawdę niezłych. Peaceville, Turbo Music, Wild Rags, New Renaissance oraz wiele mniejszych... Nikt jednak nie spodziewał się propozycji od Earache Records. Tego dnia, kiedy po otworzeniu listu przez Mariusza od razu rzucił sie nam wytłuszczony napis "Earache chce Vadera natychmiast!", wiele rzeczy zmieniło swoj wyglad. Był to naprawdę wspaniały dzień. Same negocjacje trwały ponad pół roku, nie wiem czym to bylo spowodowane, w koncu to nie moja działka, ale w końcu wszystko doszło pomyślnie do końca. Oprócz tego, że Earache ma pod swoimi skrzydłami największe zespoły grające bezkompromisową muzykę to bardzo dba o promocję. Koncerty po USA i Europie, dystrybucja na całym świecie, nie wspominając już o koszulkach, znaczkach. ect. Oni po prostu dbają o ludzi, którzy słuchają tej muzyki.

-Kontrakt opiewa na jakąś liczbę płyt?

Podstawowy kontrakt jest na wydanie jednego albumu z możliwoscią rozszerzenia go na dalsze trzy, jeśli kariera zepołu potoczy sie zgodnie z oczekiwaniami wytwórni.

-I tutaj kolejna sensacja- miejsce, w którym zostanie nagrany materiał!

Było kilka propozycji, zadaliśmy pytania Dig'owi z Earache na temat studia. Wybór musiał być staranny, gdyż zależy nam, aby ten pierwszy debiutancki album wypadł naprawdę perfekcyjnie. Ostatecznie stanęło na tym, że będziemy nagrywali w Sunlight Studio w Sztokholmie z Tomasem Skogsbergiem. Miksem zajmie się Tom Morris na Florydzie w Morrisound Studios, w którym rownież się pojawimy. Rozmawiałem ostatnio na temat sztokholmskiego studia z grupami, które tam nagrywały, jak: Dismember, Entombed, Grave czy Desultory i wszyscy zgodnie twierdzili, że atmosfera jest tam wspaniała, niemal rodzinna. To jest dla nas bardzo ważne. Poza tym będziemy mieli 14 dni na nagranie materiału, co nie jest mało, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż chodzi o zespoł debiutujący. Studio jest stosunkowo tanie, jednak życie w Szwecji jesto okropnie drogie. Czas na pobyt na Florydzie zostal rownież wstępnie wyznaczony na 4 dni! Zapowiada się niezła przygoda, ha, ha.

-Slyszałem, że członkowie Dismember i Grave zaoferowali się wpaść do studia w trakcie sesji i nagrać jakaś solówkę, czy wokale?

Możliwe, że dojdzie do takiego małego studyjnego jam session, ha, ha. Na pewno byłoby wspaniale, takie rzeczy bardzo łącza ludzi. W ogóle, dobrą sytuacją jest fakt, że między zepołami istnieje specyficzne braterstwo, a rownież poprzez ich więź miedzy ludzmi, którzy ich sluchają.

-Czy mozemy spodziewac sie jakichs zmian w strukturze nowych utworow?

Generanie zmian nie będzie. Kierunek pozostanie ten sam. Będa za to zmiany od strony technicznej. Wiecej partii naprawdę cieżkich, trochę też więcej rozbudowanych bardzo szybkich momentów. Chcemy popracować nad solówkami oraz tworzeniem pewnych klimatów woklanych. Przypuszczalnie na płycie znajdzie się też kilka intros. Naszym celem jest stworzenie dzieła bardzo brutalnego, ale jednocześnie posiadającego swój własny specyficzny klimat. Jest to trudne, ale będziemy próbować. Na pewno nie zawiedziemy tych wszystkich, którzy wierzą w nas i naszą muzykę. Nie odpuścimy!

-Oznacza to więc, że płyta zawierać będzie jakby przegląd dotychczasowej twórczości zespołu. Czy przez to nie stanie sie ona bardziej dokumentem niż całościowym dziełem?

Myślę, że nie jest czymś złym mieć takie zestawienie kompozycji starszych i nowych. Szczegónie właśnie na pierwszej płycie. Jakby nie było, czekaliśmy na nią kilka lat. Tworzyliśmy podziemie w Polsce i tak przy okazji smuci mnie podejście niektórych osób, które uważają, że nagranie płyty dla wytwórni jest odejściem od undergroundu. Często pada pytanie czy odejdziemy od niego. Jest to niedorzeczne! Wydajac płytę, nawet drugą czy trzecią, mając koncerty duże i profesjonalne, zawsze pozostaniemy w podziemiu. Underground nie polega na nagrywaniu samych kaset z prób i absolutnym braku promocji oraz fatalnej organizacji koncertów. To nie jest to. Underground jest duszą. Myśmy z tego wyrośli, tym żyjemy i sami też go tworzyliśmy. Tak więc zarzucanie nam odejście od niego jest absurdem! Wracając do materiału. Najstarsze utwory czyli: "Decapitated Saints" i "Final Massacre" bedą nieco przearanżowane, może nie znacznie, ale zawsze będą czymś świeżym. Poza tym koncepcja połączenia materiału starego z nowym, może przyciągnąć zainteresowanie ludzi, własnie tym zróżnicowaniem. W końcu w czasach, kiedy nagrywaliśmy starsze utwory byliśmy mniej ograni, nie było nowych ludzi. To zmienia oblicze zespołu i muzyki. Z drugiej strony, kiedy pisze się nowy materiał w stosunkowo krótkim czasie, nawet jeśli jest to pół roku, zawsze wszystkie utwory noszą jakieś znamię podobieństwa do siebie. Po prostu piszący je pozostaje nawet nieświadomie pod wpływem panującej obecnie tendencji czy mody. Nasze 11 tracków powstało w długim okresie czasu i różne były w nim moje odczucia oraz nastroje.

-Czy Vader zamierza kontynuować tradycję dobrych, a jednoczesnie przesuniętych w stronę wyobraźni okładek? Jaka będzie oprawa graficzna debiutanckiego albumu?

Tego jeszcze w tej chwili nie potrafię powiedzieć. Podobnie jak w przypadku muzyki, zależy nam, aby była ona interesująca. Orientujemy się obecnie wsród ludzi, którzy żyją tym klimatem, którzy podobnie jak my żyją obrazem. Pragniemy przynajmniej w jakimś stopniu przedstawić poprzez grafikę nasze wnętrza i muzykę, którą gramy. Bardzo chcielibyśmy, aby zajął się tym Zdzislaw Beksiński, gdyż wiele jego prac po prostu mną wstrząsnęło. Dla mnie jest on współczesnym Bosh'em, a wyobraźnia Bosh'a jest dla mnie genialna! Niestety do samego mistrza nie możemy się zglosić. Wytwórnia podsunęła nam osobę Dan'a Seagrave'a, który zaprojektował pierwszy Morbid Angel, Nocturnus, Entombed czy Disember. Posiada on rownież niezlą wyobraźnię i jak dotąd każdy z zespołów, dla których pracował jest bardzo zadowolony z efektu końcowego. Ja osobiście wolałbym jednak pana Beksińskiego, nie dlatego, że to rodak. Po prostu jego prace są fenomenalne!

-Nie wiadomo czy zgodziłby się zrobić coś takiego. W końcu death metal nie jest jeszcze gatunkiem mainstreamowym i przez wiele osób jest traktowany jako coś marginesowego, jeśli nie wrecz patologicznego!

Myślę, że u nas w kraju jeszcze nie jest tak źle. Nie wiem na czym to polega, ale na calej ziemi istnieją miejsca, które może zostały kiedyś przeklęte, w których rodząc się nosisz to coś w sobie?! Polska, Szwecja i Floryda - tam wlaśnie rodził i rozwijał się death metal. Tam on ewoluje szerząc coraz to nowe bluźnierstwa. Nie powinno się tego uważać za coś złego. Dlaczego za szkodliwą nie uważa się na przyklad muzyki, która doprowadza do bójek na dyskotekach? Po prostu kilka osób usilnie stara się znaleźć dziurę w całym i zrobić z tego wielka aferę, ...że okladki, ...że koncerty, itd. Ta muzka jest naprawdę potrzebna ludziom. To, że istnieje i rozwija sie oznacza, że jest na nią zapotrzebowanie. Poza tym nie może być na wskroś złym coś, co karmi dusze człowieka. Jeżeli ludzie sluchajż muzyki ciemnej strony nie oznacza, że są agresywni w życiu. Wręcz przeciwnie. Wiekszość maniaków to wspaniali przyaciele. Nie mowiąc już o zespołach, które niemal codziennie dają dowody przyjaźni. Prawdziwy death metal łączy, nie dzieli ludzi. Przecież w żadnym innym gatunku nie istnieje tak żywe podziemie, w którym tyle osób utrzymuje ze sobą kontakty. Wszystkich nas stworzył ten ogień i mroczna strona, która nakazuje ten wlaściwy kierunek postępowania.

-Jak zapewne już wszyscy zdążyli zauważyć Vader jest zafascynowany wszystkim co mroczne, chore, zlowieszcze. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w tytułach utworów, ale pełny obraz temu nadają na pewno same teksty.

Teksty piszę ja i Adrian. Na nowej płycie pojawią się też być może nowi autorzy. To o czym śpiewam jest także wytworem wyobraźni, podobnie jak muzyka. Tu także potrzebny jest pewien duch, który karmił się tą wyobraznią. Aby potem mogła się ona wyrażać w słowach. Adrian podobnie jak ja, jest absolutnie stukniety i przesiaknięty tym co starożytne, mroczne ,piekielne. Chodzi o to, aby całe przesłanie było wypadkową podobnie myślących ludzi, zarówno tych co komponują jak i tych, którzy piszą teksty. Aby było ono jakaś nową ewangelią, w której nawiedzeni znaleźliby nowe wyznanie wiary. W przpadku nowej płyty wszystko jest dla nas ważne: muzyka, teksty, okładka i sam tytuł, którego autorem jest znany wielu osobom człowiek, skrywający się pod literackim pseudonimem (paf), notabene wielki przyaciel zespołu. Wszystkie nawet najmniejsze szczegóły mają swoje znaczenie.

-Czy Vader, a raczej jego członkowie są jeszcze antychrześcijańscy czy już satanistyczni?

Mimo wszystko, nie wiem jak wyraźnie zakreślona jest granica pomiedzy tymi dwoma określeniami, nie jest w każdym razie aż tak oczywista jakby mogło się wydawać. Na pewno jesteśmy antychrześcijańscy, z jakich wzglegów - można sie łatwo domyślic. Dzisiejszy Kościół jest pelen falszu, zaklamania oraz polityki. Odszedł od tego co najważniesze - od duszy czlowieka. Nie jest juz pokarmem dla tych, którzy go potrzebują. Ci, którzy stąpają Sciezką Lewej Reki i wierzą w mork, nosząc swoją wiarę wewnątrz siebie. Nie muszą wchodzić w żadne mury, aby sycić się duchem wszechświata, który przenika ich w każdej chwili i w nich rozwija. I będzie trwał aż po kres swiata. Czy jesteśmy satanistami? Nie wiem nic o innych, gdyż w tej kwestii każdy powinien wypowiedzieć się osobiście. We mnie Piekło zaistniło na tyle mocno, że w jakimś sensie oddaje hold siłom Poza!

-Skoro jesteśmy już przy tekstach, może pytanie dotyczące strony wokalnej. Oprócz tego, że "Morbid Reich" był inny pod wieloma względami, zaprezentowałeś na nim nowy styl wokalny, bardziej gardłowy, mniej krzykliwy? Czy bedzie to kontynuowane na debiutanckim albumie?

To, że wokal na "Morbisd Reich" wyszed tak, a nie inaczej było miedzy innymi wynikiem możliwości studyjnych. Mieliśmy trochę kłopotów z nakładaniem ścieżek wokalu. Chciałem, aby oprócz mody miał on jakiś posmak tajemniczości. Niestety nie wyszło to do końca tak, jak chciałem. Na płycie spróbuję połączyć style jakie prezentowałem na "Necrolust" i "Morbid Reich". Znaczenie bedzie miał rownież fakt, że ostanio trochę wiecej śpiewam. Dopiero teraz zacząłem poznawać swój głos. Pracowałem trochę nad emisją i melodyką. Na pierwszej taśmie demo mieliśmy problemy z wokalistą i śpiewałem bardziej z przymusu niż szczerej chęci. Nigdy nawet nie myślałem, że bedę śpiewał w Vader! Ale tak więc wszystkie te doświadczenia, których trochę się nazbierało bedą miały wplyw na to, jak zabrzmią partie wokalne na płycie. Jeśli chodzi o artykulację, nie jest ona chyba aż tak ważna. W końcu gardło wokalisty w death metalu jest bardziej instrumentem niż werbalnym przekaźnikiem.

-Przez ostatni rok nazwa zespołu była marginesem, który starali sobie zapewnić organizatorzy wszystkich większych koncertów i festiwali jakie odbywały sie w Polsce. Graliście naprawde wiele. Co możesz powiedzieć o tych wystepach?

Zacznę może od nzawy. Bardzo wiele zła wyrządzili nam ci, którzy umieszczali nazwe Vader na reklamach i plakatach tylko dlatego, aby ściągnać ludzi na koncert nie kontaktujac się zupenie z nami. Wiele razy takie koncerty nie były ustalone do końca. Nie z naszej winy krążą później pogłoski, ze Vader nie chce przyjeżdżać na koncerty. Jest to nieprawda. Bardzo nam zależy na graniu, ale tam, gdzie są przyzwoite warunki. Stad może pewne, naprawdę minimalne wymagania dotyczące sprzętu czy organizacji. Zależy nam przede wszystkim na tych którzy przychodzą na koncert placąc niemałe przecież pieniadze. Podanie im muzycznej kupy w postaci szumów z głośnika jest bezsensem i normalnym bandytyzmem! Krzywdzi to zarówno zepoł jak i publiczność. Uważam, że oranizatorzy zanim zorganizują koncert powinni się poważnie zastanowić jak należy to robić. Nie są to czasy wesołego hurraizmu, kiedy cokolwiek się robiło, było przyjmowane z uznaniem. Najwyższy czas przestawić się na dobrą robotę. Wiadomo, że każdy chce zarobić pieniądze, ale nie można robić tego kosztem zespołu czy ludzi. Bardzo lubimy grać na żywo. W końcu to bezpośredni kontakt z fanami. Czerpanie energii z nich i dawanie im energii. To można zrobić tyklo na koncertach. Są one też swoistym rytuałem, obrządkiem, na którym spotykają się wtajemniczeni.

[powrót]
 
Strona Główna : Newsy : Biografia : Dyskografia : Zespół : Zdjęcia : Downloads : MP3 : Video : Management : Koncerty : Linki